W Google+ nie musisz podawać nazwiska. Wystarczy nick
Szefowie Google'a postanowili odróżnić swój portal społecznościowy od Facebooka. By założyć konto na Google+ nie trzeba będzie podawać prawdziwego nazwiska. Wystarczy jedynie nick.
- Anonimowi blokują kolejne strony. Ich ofiarą padł Schetyna
- A jednak! Kancelaria Tuska cenzurowała. Mamy dowody
- Hołdys pokonany przez internautów. Znika z Facebooka
- Wpadka! Kancelaria Tuska wycina internautów
- Wielkie czystki w polskim internecie. Google wyciął znane firmy
- Google zmienia politykę prywatności. Unia chce, by koncern poczekał
- Co trzeba, by wejść do internetu? Wystarczą okulary od Google'a
- Tak wyglądałby Facebook w latach 90. Linia czasu tam nie sięga
- Gdyby Microsoft stworzył okulary Google... Zobacz wideo
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od dziś w naszym serwisie pojawi się opcja rejestracji nicknamów i pseudonimów - napisał Bradley Horowitz - Użytkownicy mogą np. dodać nickname do swego prawdziwego nazwiska istniejącego już na profilu na Google+ np. Dwayne +The Rock+ Johnson, albo też zamienić prawdziwe nazwisko, na to, pod którym są powszechnie znani np. +Madonna+" - dodał Horowitz.
Dodatkowo użytkownicy Google+ będą mogli odwoływać się od ewentualnych decyzji szefostwa Google, o usunięciu ich z serwisu ze względu na nieodpowiedni pseudonim. Wystarczy tylko przedstawić dowody na to, że jest to pseudonim należący do właśnie tej osoby. Mogą to być np. artykuły prasowe, w których osoba ta pojawiała się właśnie pod danym pseudonimem, albo też fakt, że pod tym właśnie pseudonimem funkcjonuje również np. na Twitterze.
Na podjęcie decyzji o umożliwieniu użytkownikom Google+ korzystania z pseudonimów miało wpływ wiele czynników. Nie bez znaczenia zapewne były słowa krytyki, jakie posypały się pod adresem twórców serwisu, po tym, gdy kilka miesięcy temu wykluczano z niego osoby korzystające właśnie z pseudonimów i nicknamów. Podkreślano wówczas, że takie działanie na pewno nie przysporzy Google+ popularności. Bo przecież często światu znane są właśnie pseudonimy internautów, a nie ich prawdziwe nazwiska.
Warto też pamiętać, że osoby takie jak np. dysydenci polityczni, z obawy przed prześladowaniami, w serwisach społeczościowym mogą być znane tylko i wyłącznie pod pseudonimami. Pseudonimy i nicknamy przydały się również podczas niedawnej rewolucji w krajach północnej Afryki, która być może nie miałaby miejsca bez mediów społecznościowych.
Źródło: PAP



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!