Ludzie nie chcą Google Street View ze strachu?
"Na razie nie wiemy, kiedy będziemy fotografować w Polsce. Mogę obiecać, że informacje o naszych planach będą publicznie dostępne. Tak jak w zeszłym roku, kiedy robiliśmy zdjęcia Warszawy" - mówi w rozmowie z "DGP" Artur Waliszewski, szef Google Polska.
- Internetowa telewizja prosto... z telewizora
- Youtube się zmienia. Będzie na iPhone
- Hurtownia sanitariatów kupiła gmail.pl
- Google wydłuża okres "zamazywania" domów
- Google stawia teraz na telewizję
- Jak Google zarobi na naszych danych
- Google i YouTube idą na wojnę z Apple
- Powiedz czego szukasz. Google to znajdzie
- Bezprzewodowy internet w polskim Sejmie
- Niemcy wygrali wojnę z Google
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Aplikacja Google Street View będzie teraz działać w Polsce. To jedyna nowość, jaką u nas zaproponujecie?
Co do zasady Google nie zdradza, nad czym pracuje. Nasza branża jest szczególnie konkurencyjna, więc wolimy być ostrożni. Powiem tylko, że moim zdaniem najciekawsze rzeczy będą się teraz rozgrywały w dziedzinie praktycznych i innowacyjnych aplikacji na telefony komórkowe. W Polsce szykujemy się na Euro 2012. Przyjedzie do nas wówczas wielu turystów z całej Europy, a ich podstawowym narzędziem komunikacji będzie Google Maps. W tym kontekście ciekawym pomysłem jest aplikacja skanująca. Wyobraźmy sobie, że turysta przyjeżdża do Warszawy, wychodzi z Dworca Centralnego i widzi przed sobą wysoki budynek. Robi mu zdjęcie, które nasza aplikacja skanuje i po chwili na ekranie pojawia się cała historia Pałacu Kultury i Nauki.
Krytycy oburzają się, że udostępniane przez was panoramiczne zdjęcia miast zagrażają prywatności każdego z nas.
Przede wszystkim naszym zdaniem Street View nie narusza niczyjej prywatności. Usługa nie wychodzi poza fotografowanie ulic i miejsc publicznych w taki sposób, w jaki każdy, kto taką ulicą jedzie czy spaceruje, może ją oglądać.
W Wielkiej Brytanii na zdjęciach widać było ludzi wychodzących z sex shopów. Trudno się dziwić, że nie byli zachwyceni publikacją.
Aby uspokoić użytkowników usługi oraz osoby, które przypadkowo znalazły się na zdjęciach, Google niemal od początku stosował rozwiązania gwarantujące zachowanie anonimowości: automatyczne zamazywanie twarzy czy rejestracji samochodów. Jeśli to dla kogoś zbyt mało, może zgłosić zdjęcie, które mu się nie podoba. Wystarczy kliknąć na odpowiedni link na stronach usługi Street View.
Skąd więc te opory? Protestowali Austriacy, Grecy, teraz Niemcy i Hiszpanie.
Gdy wynaleziono samochód, przez jakiś czas przed jego maską musiał iść człowiek z zieloną gałęzią i ostrzegać przechodniów. Tego wymagało prawo. Dziś nas to bawi, ale to wcale nie jest śmieszne. To naturalne prawo ludzi, którzy chcą zrozumieć, na czym polega nowa technologia, zanim ją zaakceptują. Ważne, żeby na koniec zachować zdrowy rozsądek. Przecież takie same zdjęcia jak Street View publikuje na przykład pańska gazeta. I też mógłbym zapytać, czy zamazujecie twarze, tablice rejestracyjne albo pytacie właścicieli domów, czy zgodzili się być na fotografii. Nie sądzę.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!