Gwiazdy walczą o adresy stron WWW
Paparazzi, dziennikarze bulwarówek i tłumy histerycznych fanek to niejedyny problem, z jakim muszą się borykać gwiazdy Hollywood czy piłkarze najlepszych drużyn. Nowym kłopotem, z jakim muszą się borykać sławy, jest cybersquatting, czyli wykorzystywanie ich imion i nazwisk do tworzenia stron WWW niemających z nimi absolutnie nic wspólnego.
- 5 mln dolarów za zabawkową domenę w sieci
- Facebook upodabnia się do Twittera
- Nałogowi internauci są bardziej agresywni
- Policja bloguje na Twitterze
- Zakazali skautce sprzedaży ciastek online
- Al Gore popiera utworzenie ekodomen
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ofiarami niecnego procederu padli m.in.: Scarlett Johanson, klub piłkarski Arsenal czy Uniwersytet Yale. Za każdym razem ich nazwy lub nazwiska stawały się częścią adresów domen internetowych zwykle niemających z nimi nic wspólnego. Podobne sytuacje przydarzyły się Google'owi i portalowi aukcyjnemu eBay czy wreszcie domom handlowym Harrodsa.
Jak informuje ONZ, Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) rozpatrzyła w ubiegłym roku ponad 2,3 tys. spraw dotyczących cybersquattingu.
W przyszłości takich spraw może być jeszcze więcej, gdyż ICANN, czyli organizacja zajmująca się tworzeniem, nadawaniem i nadzorem rozszerzeniem domen (np. ".com", ".gov"), szykuje się do wprowadzenia nowego rodzaju końcówek. Za wprowadzeniem rozszerzenia "eco" lobbuje m.in. Al Gore oraz kilka organizacji ekologicznych.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!