Mysz na kabel, albo i nie
Prawdziwy gracz nigdy nie spojrzy na bezprzewodową mysz. Zwykli ludzie wolą jednak gryzonia, który kabli nie potrzebuje. Firma Razer wpadła na pomysł, jak pogodzić te dwie grupy. Nowa myszka, Mamba, ma odłączany kabel USB i w każdej chwili może zmienić się w bezprzewodowego gryzonia.
- Mysz Microsoftu biega po dywanie
- Drewniana mysz dla bogatych ekologów
- Myszka cała w diamencikach
- Mysz LG przeniesie Cię w czasie
- Komputerowy gryzoń kończy 40 lat
- Microsoftowa mysz dla zawodowych graczy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak przystało na Razera, mysz ma wężową nazwę - mamba. Firma twierdzi, że gryzoń okaże się prawdziwym zabójca konkurencyjnych produktów. Ma w tym pomóc rozdzielczość 5600 DPI, siedem programowalnych przycisków, czy pamięć, która pozwala zachować ustawienia myszki, nawet jeśli co chwila podłączamy ją do różnych komputerów.
Najciekawszą jednak funkcją gryzonia jest odłączany kabel USB. Prawdziwi gracze będą się cieszyć, że mogą połączyć mysz z komputerem kablem, bo, jak twierdzą, łączność bezprzewodowa powoduje opóźnienia w grach. Zwykli użytkownicy też będą zadowoleni, bo można będzie kabel usunąć i zmniejszyć plątaninę pod biurkiem. Akumulator, ładowany w stacji dokującej, według Razera wystarczy na 14 godzin ciągłego grania, albo 27 godzin zwykłego użytkowania myszy.
Od gryzonia może odstraszyć jednak cena - Mamba ma kosztować w Europie aż 130 dolarów (około 550 złotych)












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!