Uważaj na naciągaczy na Gadu-Gadu
Użytkownicy popularnego komunikatora Gadu-Gadu padli ofiarą sprytnych naciągaczy, którzy sprzedawali im emotikony - znane i często używane w internetowych dyskusjach "buźki". Za pakiet ulepszonych, mrugających emotikonów chcieli 61 groszy. Gdy internauta wysyłał SMS, by zakupić usługę, okazywało się, że zapłacił kilkaset razy więcej.
- Świąteczne żniwa internetowych oszustów
- Piszesz komentarze w sieci? Ile ci płacą?
- Uwaga na złodziei z Facebooka
- Kupujesz w sieci? Sprawdź, czy cię oszukali
- Sprawdź, jak oszukują sklepy internetowe
- Oto najlepsze postanowienia noworoczne
- JapanFoto oszukał nie tylko Polaków
- Tak się łapie internetowych oszustów
- Tak ukradną dane z twojego komputera
- Niewidomy informatyk idzie na Spitsbergen
- Lepiej uważaj, co zamieszczasz w sieci
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie wiemy jeszcze, ilu naszych użykowników dało się w ten sposób naciągnąć, dopiero to sprawdzamy. Konto użytkownika, który nadawał wiadomości, zostało zablokowane" - mówi rzecznik Gadu-Gadu Jarosław Rybus.
Pierwsze informacje o sprzedaży "buziek" pojawiły się tuż przed świętami, gdy naciągacze rozsyłali za pomocą komunikatora życzenia świąteczne i noworoczne. Pod nimi umieścili link zachęcający do wejścia na stronę internetową i pobrania stamtąd pakietu zwierajacego program PowerGG, ulepszający działanie komunikatora - donosi "Dziennik Internautów".
Uwidoczniona w ofercie cena była zachęcająca: 50 groszy (0,61 złotych z VAT), o ile płatności dokona się kartą kredytową. Zainteresowani, którzy próbowali w ten sposób zapłacić, odchodzili jednak z kwitkiem.
Trafiali na komunikat: "zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią płatności kartą kredytową zostały chwilowo zawieszone". Twórca strony przewidział inną możliwości zapłaty: poprzez SMS wysłany na numer 91999. Jeżeli ktoś nie zauważył "drobnego druku" - wpadał w pułapkę. SMS-em pakiet kosztował 23 złote. "Uruchomili też dodatkowy numer SMS 7960, tu koszt wynosił 10,98" - mówi Michał Sobański prowadzący tropiący internetowych oszustów portal www.oszustwsieci.pl .
Nie wiadomo, ile osób dało się nabrać na te sztuczki. "To wygląda na oszustwo, które popularnie określane jest jako <reklama - przynęta>. Takie zachowanie można ścigać sądownie" - mówi Maciej Chmielowski z Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurnecji (UOKiK).
Zapewnia, że poszkodowani mogą się zgłaszać do UOKiK po pomoc. Duże portale od dawna podkreślają, że starają się bronić swoich użytkowników przed atakami spamerów. "To trudna sztuka, to coś jak wojna. Bo jeżeli wprowadzimy nowe skuteczne zabezpieczenie, spamerzy w mig się orientują w zasadzie działania nowego mechanizmu i znajdują jego obejście" - mówi Jarosław Rybus.
W Gadu-Gadu takim zabezpieczeniem jest filtr antyspamowy. Gdy jeden użytkownik wyśle ze swego konta więcej niż kilkset jednobrzmiących wiadomości konto i wiadomość są automatycznie blokowane. Ale pierwszych kilkuset użytkowników wiadomość otrzyma - to oni najczęściej nabierają się na oszustwa. Co gorsza, narażeni na nie są również kolejni użytkownicy, jeżeli oszust założy sobie nowe konto i nieco zmodyfikuje treść wiadomości.

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!