Nauczyciele nie potrafią uczyć matematyki
Problemy z logicznym i kreatywnym myśleniem, tabliczką mnożenia oraz trudność w wykorzystaniu wiedzy matematycznej w praktyce - to najczęstsze kłopoty najmłodszych dzieci z nauką tego przedmiotu ścisłego. Eksperci są bezlitośni – to wina matematyków, którym wydaje się, że potrafią uczyć maluchy z klas I - III.
- Czy internet powoduje raka? Zamieszanie w szkołach
- Angielskiego nie nauczysz się w szkole. Chcesz zdać, to płać
- Minister tłumaczy, dlaczego MEN zamyka szkoły
- O zgrozo! Uczniowie nie korzystają z toalet, tylko noszą pieluchy
- Rządowy program cyfryzacji szkół. Klapa przed startem
- Nauczyciele nadużywają prawa do leczenia. Płacimy wszyscy
- To koniec liceów ogólnokształcących. Znikną już od września
- Nauczyciel jest niezwalnialny? Paradoks polskiej oświaty
- Idzie reforma, będzie mniej lekcji. Nauczyciele alarmują
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-20

temp. min 3°C max. 27°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ponad 55 proc. nauczycieli matematyki uważa, że jest zbyt mało czasu na utrwalanie przez uczniów zdobytych umiejętności. 40 proc. wskazuje na trudności w rozwiązywaniu zadań, które celowo są źle skonstruowane, zawierają pułapki i niedorzeczności, co ma uczyć logicznego myślenia. 38 proc. twierdzi, że mali uczniowie mają trudności w doskonaleniu rachowania w pamięci do 100 i pamięciowego opanowania tabliczki mnożenia także do 100 – wynika z raportu przygotowanego przez Wydawnictwo Nowa Era.
Przepytało ono blisko 1400 osób uczących matematyki o specyfikę ich pracy z uczniami klas I – III szkół podstawowych. Pedagodzy mieli wskazać te obszary, które sprawiają im najwięcej trudności. Nauczyciele skarżyli się także na problemy z praktycznym wykorzystaniem przez uczniów wiedzy matematycznej. Ale przyznają, że brakuje im czasu na powtórzenie i utrwalanie programu realizowanego z dziećmi. Dlaczego? Bo dzieci wykazują się indywidualnym tempem pracy.
Obserwacje pedagogów potwierdzają wyniki Ogólnopolskiego Badania Umiejętności Trzecioklasistów. Tylko 5 proc. dzieci w tym badaniu rozwiązało prawidłowo wszystkie zadania. Największe problemy uczniowie mieli z poprawnym rozwiązaniem zadań tekstowych. Tylko 12,4 proc. rozwiązało tego typu zadania poprawnie. Lepiej uczniowie radzą sobie z zadaniami rachunkowymi, co trzecie przebadane dziecko rozwiązało wszystkie rachunki poprawnie.
Eksperci są zgodni, by ten stan rzeczy zmienić, potrzebna jest reforma kształcenia nauczycieli matematyki i zmiany w systemie funkcjonowania instytucji, które podnoszą ich kwalifikacje. Wielu nauczycieli jest przekonanych, że nie musi dokształcać się w zakresie edukacji matematycznej. Wierzą w skuteczność zeszytów ćwiczeń – przekonuje prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Dodaje, że nauczyciele słabo znają prawidłowości rozwoju umysłowego uczniów, w efekcie czego edukacja rozmija się z naturalnym rozwojem kompetencji umysłowych dziecka.
Problemy z matematyką, które rozpoczynają się już w szkole podstawowej, mają swoje konsekwencje. Z opublikowanego w ubiegłym roku raportu Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że nawet studenci matematyki mają jedynie powierzchowną znajomość przedmiotu i braki w zakresie umiejętności rozwiązywania zadań nieschematycznych. Nie umieją podejmować samodzielnych decyzji, definiować pojęć matematycznych, łączyć różnych elementów wiedzy ani wyciągać wniosków.
Eksperci IBE wytknęli też błędy przyszłym nauczycielom tego przedmiotu. W ich ocenie są oni ukierunkowani na pracę z przeciętnym uczniem. Nie mają odpowiedniej wiedzy i umiejętności, jak pobudzać i aktywizować uczniów, redukować ich braki w wiedzy, wspierać tych, którzy są uzdolnieni matematycznie. Co więcej, w raporcie czytamy, że istnieją obawy, iż przyszli nauczyciele matematyki mogą przyczynić się do powstania blokad poznawczych i emocjonalnych uczniów o niskich umiejętnościach matematycznych lub tych z grupy uzdolnionych.
Być może rozwiązaniem będzie reforma kształcenia pedagogów, która od października tego roku wchodzi w życie. Studenci pedagogiki będą kształceni modułowo. Każdy z nich będzie musiał zaliczyć trzy bloki programowe: przygotowania w zakresie merytorycznym, psychologiczno-pedagogicznym i dydaktycznym.

![[Aktualizacja] Wybuch bomby przed włoską szkołą. Są zabici i ranni](http://6.s.dziennik.pl/pliki/3520000/3520681-liceum-w-brindisi-90-68.jpg)












































~vitek2012-03-08 22:40
Dzieci w klasach I-III uczą nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej dawna nazwa:nauczanie początkowe.Aby się dostać na te studia pedagogiczne należało zdać egzamin wstępny tylko z języka polskiego.Tak jednostronnie ukierunkowane nauczycielki uczą dzieci matematyki. Należy wprowadzić selekcję na studia pedagogiczne minimum 70% punktów z matematyki na poziomie podstawowym.
~iza2012-02-24 09:11
Kolejna nagonka na nauczycieli. Matematyki trzeba uczyć się systematycznie przynajmniej 1,5 godziny dziennie i wtedy już coś się umie, Nie wystarczy być tylko na lekcji.
~Leszek W. Guła2012-02-23 16:26
http://www.adamklimowski.pl/najtrudniejsza-zagadka-swiata.html
~nauczyciel2012-02-21 10:12
kalkulatory w rękach dzieci - to jedna z przyczyn
~Jarek2012-02-21 09:58
Uważam, że opisywany problem to problem systemowy, nie tylko (a może nawet nie przede wszystkim) wykształcenia nauczycieli. Dlaczego tak uważam?
Mianowicie:
W czasach mojej młodości każde tzw. "zadanie z tekstem" z matematyki, rozwiązywało się następująco:
1. Po lewej stronie kartki wypisywało się wyłowione z tekstu dane, następnie podkreślało się je kreską.
2. Pod kreską wypisywało się nazwy wielkości szukanych w zadaniu.
3. Wypisywało przydatne w zadaniu, znane z teorii zależności.
4. Wyprowadzało się odpowiednie równania.
5. Podstawiało do nich dane, uzyskując ostatecznie rozwiązanie.
6. Wypisywało się słowną odpowiedź na pytanie problemowe zawarte w treści zadania.
W ten sposób uczono FORMUŁOWANIA PROBLEMU oraz dyscypliny umysłowej przy jego rozwiązaniu, jednocześnie kształtując wyobraźnię i abstrakcyjne myślenie.
Teraz, z normalnych zeszytów korzysta się rzadziej. Zastąpiły je pstrokate, zaśmiecone nadmiarem ilustracji, tzw. "zeszyty ćwiczeń", również z zadaniami tekstowymi, lecz już z gotowymi rozwiązaniami. Ucznia zwalnia się z wysiłku formułowania problemu i zrozumienia sensu zadania, pozwalając mu jedynie na uzupełnienie kratek w gotowym rozwiązaniu. Przykłady praktycznych obserwacji płynące z przyjęcia takiej metodyki są następujące:
1. Uczniowie przerabiali dodawanie. Nauczycielka zadała im szereg zadań tekstowych do zrobienia. Wykonywani poprawnie. Niestety, po zmianie tematu na 'mnożenie', i zadaniu im związanych z tym nowym tematem kolejnych zadań testowych, ponad 3/4 uczniów rozwiązywało zadania niepoprawnie, nadal dodając cyfry w kratkach. Okazało się, że uczniowie , nie czytając nawet tekstu, wyłapywali z niego cyfry, wklejali je w znane już im kratki i tradycyjnie - dodawali, przy czym zupełnie nie przeszkadzało im, że pomiędzy tymi kratkami stał znak '*' zamiast '+'.
2. Nauczycielka zrobiła eksperyment: Kazała wyciągnąć tradycyjne zeszyty i podyktowała zadania z zeszytu ćwiczeń, już raz przez uczniów wcześniej rozwiązywane. Efekt był przerażający - prawnie nikt, kto wcześniej, w zeszytach ćwiczeń podał poprawną odpowiedź (czyt. wypełnił kratkę), nie rozwiązał zadania. Nic dziwnego - trudno oczekiwać od ucznia samodzielnego myślenia, skoro przedtem nie tylko się go nie nauczyło, lecz wręcz tłumiło motywację do niego, utrwalając wrażenie sukcesu nie uwarunkowane wcześniejszym wysiłkiem.
Reasumując: Uważam, że wina za taki stan rzeczy leży po stronie dyktowanych głównie przez wydawców podręczników, nie pedagogów, zaakceptowanych przez ministerstwo metod nauczania (czy raczej 'oduczania'). Nauczycieli można jedynie obarczyć winą za brak wysiłku przeciwstawienia się im i postępowania po swojemu.
~XYZ2012-02-20 18:20
W szkole państwowej panuje tzw. urawniłowka, głównie liczą się średnie. W klasie liczącej 20 uczniów są tacy, którzy łapią wszystko w lot, wystarczy raz im wytłumaczyć ale są i tacy, którym trzeba tłumaczyć 5 razy, a po chwili i tak zapomną. Nauczyciel musi do każdego podejść indywidualnie, lecz nie jest w stanie tego zrobić w 20-osobowej klasie w ciągu 45 minut. Więc na lekcji super zdolny uczeń nudzi się, bo wszystko jest dla niego za łatwe, jak również nudzi się uczeń słabo uzdolniony, bo wszystko jest dla niego za trudne. Trzeba więc dla słabych uczniów dodać dodatkowe lekcje dla wyrównania wiedzy, a tych super zdolnych trzeba kształcić na kołach zainteresowań.Podobno w USA klasy są podzielone na poziomy; zdolni uczą się ze zdolnymi, a mniej zdolni z mniej zdolnymi,miedzy poziomami istnieje coś takiego, jak awans albo spadek w ligach sportowych. Kto wyróżnia się w grupie średniej, awansuje do najlepszych, a kto nie daje sobie rady z najlepszymi, to jest przesuwany do grupy o niższych wymaganiach.
~1232012-02-20 15:21
dajcie im jeszcze podwyżki i więcej wolnego!!!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!