Nikt nie wróci żywy z Marsa
Lot na Marsa to podróż w jedną stronę - twierdzi legendarny astronauta, Edwin "Buzz" Aldrin, drugi człowiek na Księżycu. Według niego NASA nie po to wyśle kosztowną i długą misję na Marsa, by po roku zabierać stamtąd astronautów.
- Na Marsie rosły szparagi?
- Amerykańscy astronauci zagłosują z orbity
- Amerykanie będą na Księżycu bez skafandrów
- Marsjanie zobaczą, jak napaść na Ziemię
- Kryzys nie przeszkodzi badaniu Marsa
- Naukowcy: Na Marsie jest życie
- Zobacz, jak pada śnieg na Marsie
- Cel: zamieszkać w kosmosie
- NASA rozbudowuje stację kosmiczną
- NASA o Marsie: Mamy wodę
- Ta bakteria mogłaby pochodzić z Marsa
- Komputerowy psycholog pomoże astronautom
- Naukowcy odkryli marsjańskie lodowce
- To ma być dowód na istnienie Marsjan
- Indyjska sonda księżycowa dociera do mety
- Chińczycy szykują się na Marsa
- Na Marsie są ludzkie czaszki?
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -25°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Szanse przetrwania na Marsie są lepsze niż gdzie indziej" - mówi Aldrin, który był pilotem lądownika statku Apollo 11 podczas pierwszej wyprawy na Księżyc. Na Czerwonej Planecie nie byłoby problemu z wodą - astronauci mogliby topić lód, a żywność zabraliby ze sobą.
Wszystko przez długość lotu - podróż w obie strony ma trwać około półtora roku. Dlatego, według "Buzza", nie ma sensu wysyłać tam ludzi na kilkumiesięczną misję. Według niego, każdy, kto miałby lecieć na Marsa, musiałby być gotów, by zostać na nim na zawsze.
Mimo to Aldrin uważa, że niemożność powrotu na Ziemię nie odstraszy nikogo, kto chce lecieć w kosmos. Zwłaszcza, że rozwój techniki może skrócić czas podróży na Czerwoną Planetę.





























































~TunnelingChannelowy2011-05-10 13:49
A łyżka na to nie możliwe
~PędnikB.2011-02-13 20:34
Jeżeli mają wolne ~200 000 000 000 Euro - mogę Amerykanom sprzedać "ponad podziałami" 49% praw patentowych, udziałów właścicielskich oraz licencyjnych do wynalazku, dzięki któremu ich sondy dolecą na Marsa w tydzień po starcie i równie szybko - bez grama paliwa chemicznego na pokładzie! - wrócą na parkingową z próbkami gleby, wody i atmosfery w zasobnikach...
Jako że urządzenie to otwiera Nową Erę w energetyce, transporcie lądowym, nawodnym, podwodnym oraz przede wszystkim kosmicznym( lot ruchem jednostajnie przyspieszonym, w rozsądnym czasie osiągalne nie tylko wszystkie ciała US, ale nawet sąsiednie Układy Gwiezdne) - cena wydaje się być niewygórowana, więcej niż skromna...
Jak już wspomniałem, posiadam w ofercie (w opcji "kup teraz" - ~200 000 000 000 Euro) bezodrzutowy, supercichy, niezawodny elektromechaniczny napęd działający niezależnie od środowiska w jakim się porusza i bez relacji z nim, przy minimum energii dający setki, tysiące (wszystko zależy od pewnego szczegółu...) kg wektora siły ciągu, bezawaryjnie ("aż 2" części ruchome pędnika...) działający w kosmosie bezawaryjnie przez lata i dekady lat. Ciągu precyzyjnie regulowanego we wszystkich możliwych jego parametrach fizycznych...
Rozwiązuje on na zawsze kardynalne, do tej pory nierozwiązane problemy transportu powietrznego, kosmicznego i naziemnego: np. pojazd kołowy pojedzie w każdym śniegu, błocie i piachu, wjedzie z dowolnym ciężarem pod każdą oblodzoną górę – i z niej (na odwróconym ciągu) powoli bezpiecznie zjedzie bez "relacji napędowych" z powierzchnią, po której będzie się poruszał.
Pod wodą popędzi w ciszy pozbawioną jakichkolwiek śrub i sterów (wystarczy 1 uniwersalny ster... wewnętrzny!) zwinną 240-metrową łódź podwodną z zawrotną szybkością 250 i więcej km/h, podobnie statki nawodne zmieni w superszybkie wodoloty.
Pozbawi samoloty śmigieł i jakichkolwiek paliwowych silników, w tym odrzutowych, pionowzloty wielkości 1/5 dzisiejszych helikopterów - pozbawi wirników i ogona, za to da im tytaniczny wielesettonowy udźwig i ponadźwiękowe szybkości poziome.
Zagrażające Ziemi asteroidy to urządzenie zepchnie choćby w Słońce, przedtem jednak je zanalizuje, a te bogate w cenne metale oszczędzi, i doholuje na dogodną orbitę parkingową. Sondy bezzałogowe jak i załogowe gwiazdoloty popędzi w głębiny Kosmosu ze stałym, dowolnie regulowalnym przyspieszeniem, zapewniając ewentualnej załodze bezcenną zdrowotnie i bytowo pokładową sztuczną grawitację trajektoriami zupełnie innymi niż te dziś bezwzględnie obowiązujące przy bezwładnościowych lotach beznapędowych...
Samoloty płatowe i dzisiejsze odrzutowe swe transoceaniczne przeloty dokonywać będą spalając co najwyżej dziesiątki, góra setki kg, a nie setki ton, paliwa - przeraźliwie cicho, bezawaryjnie, czysto i pożarowo bezpiecznie...Wszystko dlatego, że system napędowy nie pozostaje w żadnej "relacji oporowo-napędowej" ze środowiskiem, w jakim przychodzi mu działać!!
Przy płynnie regulowanej tzw. "zmiennodyferentnej sprawczej" (inaczej "tego" się nie da nazwać...), przy prędkości obrotowej tylko 600obr/min i wadze przykladowego urządzenia zaledwie ~40kg uzyskujemy - w zależności od "stanu wzbudzenia bazy odniesienia" urządzenia - ~2740-45 000kG siły ciągu przy zaledwie 10-50obr./sek sprawczego "elementu wzbudzonego" i 1-5obr./sek "wzbudnika inercji" czyli tzw. "bazy odniesienia"!
Każdym z w/w "składników sukcesu" można płynnie sterować, co z ~2740kG może łatwo uczynić zarówno nadwielokrotność jak i podwielokrotność tej wartości! Zminiaturyzowany - może zastąpić odrzutowe silniki korekcyjne i służyć jako strażnik precyzyjnej niezmienności przestrzennego położenia obiektu kosmicznego poruszającego się ze stałym, zapewniającym mu pokładową grawitację przyśpieszeniem...a tym samym asymptotycznie dążącego do prędkości relatywistycznych.
Do rozruchu pobiera kilkaset, do pracy ciągłej - do kilkudziesięciu Watów energii elektrycznej tzw. "podtrzymaniaruchu" pobieranej albo z termonuklernego generatora, albo - i to nie jest blef!proszę w tym momencie nie przerywać czytania! - produkując na swoje i otoczenia potrzeby energię w cyklu wewnętrznego masywnego dodatniego sprzężenia zwrotnego, jako że w tym urządzeniu po raz pierwszy nie zachodzi żaden, nawet luźny związek pomiędzy energią dostarczoną mu do funkcjonowania a generowaną wektorowo siłą łatwą do zamiany w olbrzymi, idący w tysiące Nm moment na wale! W cyklu zamkniętym (pędnik jako wirnik!) łatwo zamienianą przez pędnik w... energię elektryczną generatora, i to z ogromnym jej pokładowym nadmiarem - zarówno w stosunku do energii włożonej, jak i potrzebnej do funkcjonowania obiektu, czym położy na łopatki wiele gałężi przemysłu energetycznego, a narody bogate w złoża ropy - wsadzi z powrotem na wielbłądy, czyli tam, gdzie "...z woli Allacha miłosiernego i sprawiedliwego..." miały siedzieć, a onych - nawet za potrzebą - nigdy nie opuszczać!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!