Wielki Zderzacz Hadronów na półmetku
Large Hadron Collider (LHC) - gigantyczny akcelerator do badania najmniejszych cząstek materii - działa już z połową zaplanowanej energii. "Pod koniec sierpnia zwiększymy intensywność zderzanych wiązek" - mówi szef zespołu technicznego CERN dr Andrzej Siemko.
- Wielki Zderzacz Hadronów ruszy we wrześniu
- Uczeni są gotowi zniszczyć świat
- Złapią boską cząsteczkę już w tym roku?
- Wielki protest fizyków przeciwko cięciom
- Unia ratuje zwierzęta przed eksperymentami
- Polacy na pomoc Wielkiemu Zderzaczowi Hadronów
- Coraz mniej miejsc, w których może się kryć "boska cząstka"
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-02-04

temp. min -28°C max. -4°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wszystko idzie zgodnie z planem. Jesteśmy pewni, że elektromagnesy, niezbędne do działania akceleratora, pracują doskonale, podobnie jak połączenia między nimi. Zadaniem moim i grupy, którą kieruję, jest utrzymanie tego stanu i dopilnowanie, aby wszystko pracowało możliwie bezawaryjnie" - powiedział w rozmowie z PAP dr Siemko.
Jak jednak dodał, bezawaryjna praca tak złożonej aparatury nie jest możliwa w stu procentach. "Przy takim ogromie urządzenia i liczbie elementów, normalnym jest, że od czasu do czasu coś przestaje funkcjonować. To można porównać np. do eksploatacji wszystkich samochodów w Polsce. Jest niemożliwe, żeby wszystkie samochody w Polsce funkcjonowały przez cały rok bez żadnej usterki. Coś musi się w którymś zepsuć i tak naprawdę psuje się co chwilę. Cały akcelerator jest skonstruowany w ten sposób, że wszystkie urządzenia krytyczne są zdublowane, więc nawet gdy coś nie działa, to jego funkcje przejmuje urządzenie zapasowe. Niemniej jednak, jeśli coś przestało działać, musi być naprawione" - podkreślił fizyk.
Large Hadron Collider (ang. Wielki Zderzacz Hadronów), znajdujący się w ośrodku badawczym Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) pod Genewą, został po raz pierwszy uruchomiony we wrześniu 2008 r. Po początkowych trudnościach, w tym poważnej awarii, która wstrzymała pracę akceleratora na kilka miesięcy, ostatecznie aparatura zaczęła działać w marcu tego roku i od tej pory regularnie dochodzi w nim do zderzeń cząstek. Wygląda to tak, że w tworzącej okrąg rurze o średnicy niecałych 10 cm krążą wokół akceleratora dwie przeciwbieżne wiązki protonów, rozpędzone do energii 3,5 Teraelektronowolta (TeV). Jest to około 3,5 tys. razy więcej niż energia protonu w stanie spoczynku. W kilku miejscach na 27-kilometrowej trasie tory wiązek przecinają się i dochodzi tam do zderzeń. Tam też zainstalowana jest aparatura pomiarowa - detektory rejestrujące efekty kolizji.
"Odbywamy tzw. przebiegi fizyczne, które polegają na tym, że do akceleratora wstrzykuje się zaprogramowaną liczbę cząstek, przyspiesza się je do energii 3,5 TeV i wiązki krążą, zderzając się ze sobą. Zderzają się przez dosyć długi okres - średnio jest to 10-12 godzin. Najdłuższy taki +run+, jaki mieliśmy, trwał 30 godzin. Przez te 30 godzin te cząstki krążyły i część protonów uległa zderzeniom ze sobą, a to było rejestrowane przez detektory. Po takim okresie kontrola nad wiązką jest już przeważnie trudna, więc +fizyczny run+ trzeba zakończyć i usunąć wiązkę z akceleratora. Następnie przeprowadza się tzw. run techniczny, kiedy bada się zarejestrowane zjawiska pod kątem oceny pracy samego akceleratora - to zwykle robi się za dnia, w czasie kiedy ci, którzy się tym zajmują, są w pracy. A później szykuje się następną wiązkę do badań fizycznych i zwykle przez całą noc jest rejestracja zderzeń itd. itd." - opowiadał PAP dr Siemko.
Źródło: PAP
























































~Sława2010-08-24 01:05
To mądra inwestycja - przyszłość to wielkie wyzwanie naukowe . /gdyby tak jeszcze zniknęły kościoły .. i wszelkie objawy religio-mani. Swiadomośc coraz bardziej nas doświadcza ,że pozbyć się naleciałości ,zwłaszcza,że stoi za tym chęć rządzenia ludźmi ,będzie długo jeszcze nam czekać.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!