Wahadłowiec gotów do kolejnego startu
Start 7 grudnia - tak brzmi decyzja NASA o kolejnej misji promu Discovery. Jeśli pogoda nie pokrzyżuje Amerykanom planów, za trzy dni siódemka astronautów wyruszy w jedną z najtrudniejszych wypraw kosmicznych - pisze DZIENNIK.
Choć start ostatniej w tym roku misji wahadłowca palnowano pierwotnie na 14 grudnia, NASA niespodziewanie zdecydowała się przyspieszyć calą akcję."Jestem bardzo dumny z mojego zespołu, to dzięki ich wysiłkowi mogę dzisiaj zakomunikować tę wcześniejszą datę" - przyznaje kierownik startu Mike Leinbach.
Oczywiście w decyzji NASA nie ma nic przypadkowego, ale jest ona wynikiem zimnych kalkulacji. Okno startowe dla Discovery otworzy się właśnie 7 grudnia, dając możliwość startu przez 10 kolejnych dni. Przesuwając o tydzień datę startu, NASA zyskuje więc spory margines bezpieczeństwa, gdyby doszło do jakichś niespodziewanych utrudnień, np. związanych z pogodą.
Wielu uważa, że STS-116 jest najtrudniejszą z licznych misji "konstrukcyjnych”, które posuwały do przodu budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Być może niektórych zaskoczy wiadomość, że instalacja elektryczna na ISS to w dalszym ciągu prowizorka, mimo że od umieszczenia pierwszego modułu stacji na orbicie minęło już ponad osiem lat. Miało to sens, skoro ISS nieustannie rozwijała się i co parę miesięcy przybywało nowych modułów. We wrześniu zamontowano na niej ostatnią parę paneli słonecznych i od tej pory prowizorka straciła rację bytu. Teraz cała instalacja elektryczna zostanie przebudowana. Lista potencjalnych problemów jest imponująca.







































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!