Discovery dał radę szczęśliwie wystartować
Wojna nerwów trwała do ostatniej chwili. Nie wiadomo było, czy kolejna poważna usterka nie przekreśli i tej próby startu. Na szczęście wysłużony prom Discovery 43 minuty po północy - jak planowano - z hukiem i rykiem silników rakietowych oderwał się od ziemi i odleciał na orbitę.
- Koniec kosmicznej turystyki
- Discovery poleci najwcześniej w niedzielę
- Wymyśl imię dla kawałka stacji kosmicznej
- Alarm na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej
- Astronauci nie dali rady wykonać zadania
- Astronauci już na pokładzie stacji
- Astronauci szykują się do pierwszego spaceru
- Astronauci zepchnęli stację kosmiczną
- Chiny myślą o budowie stacji kosmicznej
- Kosmiczny śmieć nie zagrozi ISS. Tym razem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 5°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Poprzednia próba wystrzelenia z Przylądka Canaveral na Florydzie promu z siedmioosobową załogą została awaryjnie przerwana, po tym, jak dostrzeżono wyciek paliwa z jednego ze zbiorników.
>>>Zobacz tragiczne katastrofy wahadłowców NASA
Wyprawa STS 119 należy chyba do najbardziej pechowych. Zgodnie z pierwotnym planem misja wahadłowca miała się rozpocząć na początku lutego, jednak z powodu konieczności przeprowadzenia dodatkowych badań technicznych NASA przesuwała termin lotu o kolejne dni. Ostatecznie inżynierowie zezwolili na start w nocy ze środy na czwartek ubiegłego tygodnia. Procedury wstrzymano jednak na kilka godzin przed planowanym startem, jeszcze zanim siedmiu członków załogi zdążyło zająć swoje miejsca na pokładzie statku.
Przyczyną odwołania startu był wyciek wodoru z jednego ze zbiorników paliwowych. Wyciek zauważono w momencie napełniana "baków".
W pierwszym komunikacie NASA zapowiedziała przesunięcie terminu lotu o 24 godziny, jednak szybko podjęto decyzję o odłożeniu go na niedzielny wieczór.
Choć inżynierowie NASA dokładnie przebadali zawory zbiorników, nie udało im się stwierdzić przyczyn wycieku. "Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, to znaczy wymieniliśmy wszystkie części w tej części wahadłowca" - wyjaśniał podczas sobotniej konferencji prasowej Mike Moses, szef grupy menedżerów misji. "Tak, chcielibyśmy znać pierwotną przyczynę wycieku, bo wtedy czulibyśmy się pewniej. Jednak i tak zasnę dzisiaj spokojnie, wiedząc, że szanse na jutrzejszy pomyślny start są naprawdę wielkie i że udało nam się usunąć problem".
Śledź widomości z NASA na Twitterze
Misja STS 119 realizowana na wahadłowcu Discovery ma potrwać 14 dni. Celem wyprawy jest dostarczenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną ostatniego zestawu paneli słonecznych, które będą produkować energię na użytek stacji. Podczas swojego pobytu na orbicie astronauci odbędą cztery spacery w otwartej przestrzeni kosmicznej, podczas których zajmą się montażem nowych części. Budowa Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma się zakończyć w przyszłym roku.








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!