Zażywając kokainę niszczysz lasy tropikalne
Czy narkotyki mają coś wspólnego z globalnym ociepleniem? Tak, bo do produkowania kokainy konieczne jest karczowanie lasów deszczowych. Wiceprezydent Kolumbii, dzierżącej niechlubny tytuł światowego lidera narkobiznesu, zaapelował o powstrzymanie się od zażywania kokainy, w trosce o klimat ziemi i lasy będące "zielonymi płucami Ziemi".
- Kokaina w maszynce do mięsa
- Dziecko zmarło, bo ssało ojcu palce
- 18-latek po kokainie gnał po Warszawie
- Kokainowy skandal w norweskiej piłce
- Tak polskie gwiazdy sprowadzają kokainę
- Polska kokaina najczystsza i najtańsza
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dobrze zarabiające osoby w trosce o środowisko jeżdżą do pracy hybrydowymi samochodami lub na rowerze, a w weekendy w klubach wciągają ścieżki kokainy i sądzą, że nie ma problemu" - mówił podczas wizyty w Londynie wiceprezydent Kolumbii Francisco Santos.
Tymczasem problem jest. Trzeba wyciąć ponad cztery metry kwadratowe lasu deszczowego, by z krzaków koki posadzonych w jego miejscu uzyskać gram czystej kokainy. Według danych przedstawionych przez rząd Kolumbii, w ciągu ostatnich 20 lat pod uprawy koki wykarczowano 2,2 mln hektara dżungli, czyli obszar równy połowie Holandii.
Apel wiceprezydenta Kolumbii wygłoszony w Londynie nie jest przypadkowy. Brytyjczycy są bowiem jednymi z największych na świecie konsumentów kokainy. Tylko w ubiegłym roku po ten rodzaj narkotyku sięgnęło prawie 8 proc. z 61-milionów obywateli Wysp.








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!