Świat bez lodu będzie nudny
Nikogo rozsądnego globalne ocieplenie nie powinno cieszyć. To przecież wielka niewiadoma, zaburzenie całego ziemskiego ekosystemu, który do tej pory doskonale działał. A teraz widać, że jest coraz bardziej rozregulowany - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" polarnik Marek Kamiński.
- Zubilewicz: Śniegu w święta nie będzie
- Kto najbardziej truje w Europie?
- "Ziemia ma gorączkę, trzeba ją ratować"
- Niemcy największymi trucicielami w Unii
- Walka na raporty o globalnym ociepleniu
- Ekolodzy wdarli się na unijny szczyt
- 10 najważniejszych odkryć roku 2009
- Kanada zaczyna się rozpadać. Dosłownie
- Setki gór lodowych płyną na Nową Zelandię!
- Kukiz na Wigilii u prezydenta. Kto jeszcze?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
PIOTR CZARNOWSKI: Był pan na biegunie północnym i na Antarktydzie, wędrował po Grenlandii i po Spitsbergenie. Wszędzie śnieg i trzaskający mróz. Nie ma pan tego dość? Nie cieszy się pan na myśl o globalnym ociepleniu?
MAREK KAMIŃSKI*: Nikogo rozsądnego globalne ocieplenie nie powinno cieszyć. To przecież wielka niewiadoma, zaburzenie całego ziemskiego ekosystemu, który do tej pory doskonale działał. A teraz widać, że jest coraz bardziej rozregulowany. Czytam właśnie córce bajkę o dinozaurach, których już przecież nie ma. W naszej prehistorii wydarzyło się wiele kataklizmów, w których ginęły całe światy. Mam nadzieję, że nas nie czeka tak katastroficzna perspektywa.
Nie przesadza pan?
Proszę zobaczyć. Rozmawiamy na początku grudnia, a jest ciepło jak w październiku.
Pamiętam inne wybryki natury i to, że nikt nie mówił wówczas o globalnym ociepleniu. Raporty są sprzeczne. Jedni twierdzą, że w ziemskiej atmosferze nie kumuluje się dwutlenek węgla, i to mimo szybkiego rozwoju przemysłu. Drudzy, że go gwałtownie przybywa. Jedni, że lodowce w Himalajach nie dość, że nie topnieją, to jeszcze się wydłużają. Drudzy, że znikają, i to w zastraszającym tempie.
Jestem naocznym świadkiem tego zjawiska. Miejsca, które były pokryte lodem, teraz są od niego wolne. Przykład? Kiedy wchodziłem drugi raz na Kilimandżaro, najwyższą górę Afryki, od razu rzuciło mi się w oczy, że czapa śniegowa pokrywająca szczyt była znacznie wyżej. Pamiętam na Spitsbergenie skute lodem zatoki Morza Arktycznego, tworzące piękny baśniowy krajobraz. Zaledwie 10 lat temu. A teraz to znikło, teraz jest tam jak na wybrzeżu Bałtyku. Ale nie musimy sięgać po przykłady aż tak daleko. Ostatnie zimy w Polsce pokazują, że temperatura wzrasta, że jest coraz cieplej. Planuję właśnie wyprawę, która ma zwrócić uwagę na zmiany klimatu.
Czeka pana kolejny wyjazd na biegun północny?
Nie, tym razem chcę zimą przepłynąć Wisłę kajakiem. Dokładnie w lutym, od jej źródła aż do ujścia. Kilkanaście lat temu w ogóle nie planowałbym takiej wyprawy, bo wówczas Wisła była zimą skuta lodem. Raczej wybrałbym się na wędrówkę po krach. To zresztą będzie bardzo ekologiczna wyprawa, nie zamierzam korzystać ze zdobyczy cywilizacji. Mam zamiar pić wodę z Wisły i jeść złowione w niej ryby. Nie będę zawijał do żadnych miejsc, w których są hotele, motele czy sklepy, gdzie można naładować telefon komórkowy. Będę miał ze sobą jedynie panel słoneczny. W tej wyprawie nie chodzi mi wyłącznie o przepłynięcie zimą Wisły – choć to chyba pierwszy tego typu przypadek – ale właśnie o zwrócenie uwagi na problem globalnego ocieplenia. Bo kilkanaście lat temu to nie byłoby możliwe.
Ale co jest złego w globalnym ociepleniu? Przecież ludzie nie lubią zimna. Nie sądzi pan, że mieszkańcy Grenlandii staną się szczęśliwsi, gdy będą mieli cieplej? Przecież to same korzyści - nie będą musieli wydawać majątków na ogrzewanie domów, założą ogródki przy domach.
To, że stanie się trochę cieplej, nie oznacza, że będą mogli uprawiać przy domach kukurydzę. Ale na pewno zmieni się ich styl życia, kultury i tradycji. To tak, jakby nam nagle powiedziano, że od dziś będziemy musieli zmienić swoje wielowiekowe przyzwyczajenia i hodować renifery oraz polować na białe niedźwiedzie, zamiast siać zboże czy doić krowy. Może to bardzo ciekawa perspektywa, ale nie sądzę, by nasi rolnicy byli z tego powodu wyjątkowo szczęśliwi.
Czytaj dalej...








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!